wtorek, 29 maja 2012

Krzesła jeszcze nie skończone, zabrakło mi tkaniny, oraz taśmy wykończeniowej, mam też wielką nadzieję, że kołatek, który w krzesłach mieszkał został skutecznie zlikwidowany... Efekt końcowy, tak jak obiecałam przy poprzednim zdjęciu pokażę oczywiście, teraz marzy mi się do tego mały stolik eklektyczny i w tym samym stylu sofka, jakaś ładna i zgrabna do kompletu...
Krzesła mi się trafiły na targowisku, w całkiem niezłej cenie, tu w trakcie odnawiania i likwidacji robactwa, które w nich mieszkało w znacznej ilości. Obiecuję też zamieścić zdjęcia już lepszej jakości, gdy zostaną zrobione do końca.
Dostałam w prezencie od serdecznej koleżanki masę FIMO, coś jak modelina i książeczkę na temat tworzenia biżuterii z tejże masy, kalie na jednym ze zdjęć zainspirowały mnie do zrobienia szpilki w kształcie właśnie Kalii. Pręcik Kalii jest zrobiony z nieregularnej perełki, kielich z masy, a szpilę miałam jakąś starą po innej ozdobie, no i tak powstała pierwsza rzecz z tej bardzo ciekawej masy.
Kalia z masy FIMO

niedziela, 1 kwietnia 2012

Taborecik

Tak wyglądał po odczyszczeniu, nic dziwnego, ze sprzedawca mówiąc do mnie 10 złotych miał niewielką nadzieję, że się skuszę, pierwotnie oczywiście był to pewni rodzaj kwietnika stolika z kaflami, ale kafle nie dotrwały do momentu mojej z nim znajomości.
Nic nie pisałam tutaj, bo nic nie robiłam ostatnio, ale dziś skończyłam wreszcie mój taborecik, do mojego kącika. Sypialnia jest raczej pastelowa i słodka, to też taborecik również musiał takim się stać. Długo nie miałam na niego pomysłu, aż wreszcie na raty został skończony, byłoby szybciej, gdyby nie problem z tkaniną, dostałam w końcu materiał na zasłony, bo nigdzie nie mogłam znaleźć pasów, ale wszystko zrobione i myślę, że jak na grat kupiony na starociach za 10zł jest nieźle.

sobota, 10 marca 2012

Tak dawno...

Tak dawno nic nie pisałam, że aż mi wstyd i mam nieśmiałą nadzieję, że nie zapomniałyście o mnie...
Dziś byłam na targowisku staroci, które odbywa się w każdą sobotę w Piotrkowie i tam upolowałam koszyczki do szklanek rodem z Carskiej Rosji, choć nie złote, ani nawet srebrne, a prawdopodobnie cynowe, to i tak bardzo precyzyjnie zrobione i ładnie wyglądają, zaopatrzyłam się również na tą okazję w szklanki, których nie miałam, bo uwielbiam porcelanę i do tej pory tylko z niej piliśmy, ale teraz chyba zwyczaje się zmienią aby uczcić nowe koszyczki. Myślałam też od dawna o tym, że muszę Was zachęcić do kupowania surowych ram i wykańczania ich we własnym zakresie, to świetna zabawa i często fantastyczny efekty dająca. Miałam obraz od mojego wujka przedstawiający zimę i nie uwierzycie wypisz wymaluj nasz dom, u nas wygląda to zimą niemalże identycznie. Wyłudziłam ten obraz od wujka, co nie było wielce trudne, bo to jeden z pierwszych obrazów wujka i tenże nie darzył go wielkim szacunkiem i trzymał nieoprawiony na szafie. Gdy własny dom jeszcze nam się nawet nie marzył, to często mówiłam do męża patrz- to ty wracający z pracy, a ja w domu z obiadem czekam nawet dym z komina się unosi i nie uwierzycie, ale dom który kupiliśmy jest po tej stronie co na obrazie i nawet rozkład drzew mniej więcej się zgadza, dobrałam do niego kolor biały na ramę, choć początkowo wydawało mi się, że może to być zły pomysł, bo zleje się kolorystycznie i będzie zbyt zimny, ale nie ta biel podkreśliła jego charakter. Drugi obrazek... jest straszny, ale w tej swojej straszności uroczo wiejski, choć do niego w pierwszym momencie wydawało mi się, że będzie pasowała rama ciemna, to okazało się, że wcale nie, lepiej wygląda w takiej mazanej złotem, a tak bardzo bałam się, że złota rama do takiego obrazka będzie śmieszna i pretensjonalna. Z dobieraniem koloru miałam mnóstwo radości, dziwiło mnie, to że to co na pierwszy rzut oka wydawało się świetnym rozwiązaniem, okazywało się chybionym pomysłem

wtorek, 21 lutego 2012

gzymsiki, podpórki, póleczki

W sklepach z różnościami, oraz na targowiskach różnych (najczęściej rękodzieła), można dostać odlewy gipsowe, elementy te mogą być niezmiernie dekoracyjne i dodać wnętrzu uroku, jeśli tylko przemalujemy je i wymyślimy jakby je tu wykorzystać. U mnie jedne są podpórkami do książek, a inne świecznikami, oraz półeczką pod ikonę. Można też czasem dostać formę do odlewów gipsowych i samemu spróbować pobawić się od podstaw, osobiście robiąc odlew. Serdecznie polecam takie gipsowe rzeczy, są wdzięczne w obróbce i wyglądają bardzo starodawnie i ciepło.

efekt spękań i decoupage

Uwielbiam efekt spękań, ale przyznam szczerze, że nie potrafię posługiwać się jednoskładnikowym, działa on szybko i musimy posługiwać się zdecydowanymi ruchami i nie powtarzać warstw bo to powoduje ściąganie warstwy. Natomiast praca z dwuskładnikowym jest fantastyczna, pozwala on nałożyć wypracowane równomierne warstwy, spękania pojawiają się po jakimś czasie, kiedy to lakier do spękań schnie (jego drugi składnik). Na zdjęciu skrzyneczka po herbacie, przerobiona u mnie na szkatułkę do przechowywania olejków eterycznych.

piątek, 10 lutego 2012

Taśma ozdobna

Anetko, dostałam dla Ciebie taśmę, może to nie idealne kolory jakie chciałaś, ale gdyby zabezpieczyć końce i wsadzić we wrzącą esencję... zresztą sama zadecydujesz, w poniedziałek Ci wyślę, bo w weekend i tak leżałoby na poczcie tylko adres mi podaj, chyba, że na ten z Twojej strony o agroturystyce. Muszę Wam powiedzieć, że w tym Piotrkowie, to mam taką jedną pasmanterię, gdzie jest dosłownie wszystko.

poniedziałek, 6 lutego 2012

podnóżek

To już koniec mojej tkaniny obiciowej, obiłam nią fotel widoczny na zdjęciu, poszyłam poduszki, i teraz na koniec podnóżek, zdjęcia były robione w sztucznym świetle i nie oddają koloru, to taki głęboki, szlachetny (bogaty) granat, a na nim złoto - beżowe wzory kwiatowe, kolor jest bardzo intensywny i elegancki, z rodzaju tych czystych kolorów, takich jak bordo i purpura obiciowa, jak i soczysta zieleń, ale nie jaskrawa.
Obiłam wreszcie podnóżek, nie wymagał dużo pracy, także ze względu na to, że jest niewielki, ale nie mogłam się zebrać do pracy, a i codziennie coś nowego się działo i te straszne mrozy mnie wykończyły, ciągle się czuję zmęczona i nie mam na nic chęci... ale skończony! i pokazuję jak obiecałam, bardzo też jestem ciekawa Waszych prac, co tam nowego. Ostatnio u Mariusza (Leśne Ludy) widziałam świetną ławkę ogrodową jak bardzo chciałabym mieć taką, jest tak śmieszna, z takim rozciapirzonym leśnym ludem widać mu głowę, stopy i ręce, a trzyma się właśnie ławki, wygląda jakby leciał do tyłu, ten to ma pomysły!