| Kalia z masy FIMO |
wtorek, 29 maja 2012
niedziela, 1 kwietnia 2012
Taborecik
sobota, 10 marca 2012
Tak dawno...
Tak dawno nic nie pisałam, że aż mi wstyd i mam nieśmiałą nadzieję, że nie zapomniałyście o mnie...
Dziś byłam na targowisku staroci, które odbywa się w każdą sobotę w Piotrkowie i tam upolowałam koszyczki do szklanek rodem z Carskiej Rosji, choć nie złote, ani nawet srebrne, a prawdopodobnie cynowe, to i tak bardzo precyzyjnie zrobione i ładnie wyglądają, zaopatrzyłam się również na tą okazję w szklanki, których nie miałam, bo uwielbiam porcelanę i do tej pory tylko z niej piliśmy, ale teraz chyba zwyczaje się zmienią aby uczcić nowe koszyczki. Myślałam też od dawna o tym, że muszę Was zachęcić do kupowania surowych ram i wykańczania ich we własnym zakresie, to świetna zabawa i często fantastyczny efekty dająca. Miałam obraz od mojego wujka przedstawiający zimę i nie uwierzycie wypisz wymaluj nasz dom, u nas wygląda to zimą niemalże identycznie. Wyłudziłam ten obraz od wujka, co nie było wielce trudne, bo to jeden z pierwszych obrazów wujka i tenże nie darzył go wielkim szacunkiem i trzymał nieoprawiony na szafie. Gdy własny dom jeszcze nam się nawet nie marzył, to często mówiłam do męża patrz- to ty wracający z pracy, a ja w domu z obiadem czekam nawet dym z komina się unosi i nie uwierzycie, ale dom który kupiliśmy jest po tej stronie co na obrazie i nawet rozkład drzew mniej więcej się zgadza, dobrałam do niego kolor biały na ramę, choć początkowo wydawało mi się, że może to być zły pomysł, bo zleje się kolorystycznie i będzie zbyt zimny, ale nie ta biel podkreśliła jego charakter. Drugi obrazek... jest straszny, ale w tej swojej straszności uroczo wiejski, choć do niego w pierwszym momencie wydawało mi się, że będzie pasowała rama ciemna, to okazało się, że wcale nie, lepiej wygląda w takiej mazanej złotem, a tak bardzo bałam się, że złota rama do takiego obrazka będzie śmieszna i pretensjonalna. Z dobieraniem koloru miałam mnóstwo radości, dziwiło mnie, to że to co na pierwszy rzut oka wydawało się świetnym rozwiązaniem, okazywało się chybionym pomysłem
Dziś byłam na targowisku staroci, które odbywa się w każdą sobotę w Piotrkowie i tam upolowałam koszyczki do szklanek rodem z Carskiej Rosji, choć nie złote, ani nawet srebrne, a prawdopodobnie cynowe, to i tak bardzo precyzyjnie zrobione i ładnie wyglądają, zaopatrzyłam się również na tą okazję w szklanki, których nie miałam, bo uwielbiam porcelanę i do tej pory tylko z niej piliśmy, ale teraz chyba zwyczaje się zmienią aby uczcić nowe koszyczki. Myślałam też od dawna o tym, że muszę Was zachęcić do kupowania surowych ram i wykańczania ich we własnym zakresie, to świetna zabawa i często fantastyczny efekty dająca. Miałam obraz od mojego wujka przedstawiający zimę i nie uwierzycie wypisz wymaluj nasz dom, u nas wygląda to zimą niemalże identycznie. Wyłudziłam ten obraz od wujka, co nie było wielce trudne, bo to jeden z pierwszych obrazów wujka i tenże nie darzył go wielkim szacunkiem i trzymał nieoprawiony na szafie. Gdy własny dom jeszcze nam się nawet nie marzył, to często mówiłam do męża patrz- to ty wracający z pracy, a ja w domu z obiadem czekam nawet dym z komina się unosi i nie uwierzycie, ale dom który kupiliśmy jest po tej stronie co na obrazie i nawet rozkład drzew mniej więcej się zgadza, dobrałam do niego kolor biały na ramę, choć początkowo wydawało mi się, że może to być zły pomysł, bo zleje się kolorystycznie i będzie zbyt zimny, ale nie ta biel podkreśliła jego charakter. Drugi obrazek... jest straszny, ale w tej swojej straszności uroczo wiejski, choć do niego w pierwszym momencie wydawało mi się, że będzie pasowała rama ciemna, to okazało się, że wcale nie, lepiej wygląda w takiej mazanej złotem, a tak bardzo bałam się, że złota rama do takiego obrazka będzie śmieszna i pretensjonalna. Z dobieraniem koloru miałam mnóstwo radości, dziwiło mnie, to że to co na pierwszy rzut oka wydawało się świetnym rozwiązaniem, okazywało się chybionym pomysłem
wtorek, 21 lutego 2012
gzymsiki, podpórki, póleczki
W sklepach z różnościami, oraz na targowiskach różnych (najczęściej rękodzieła), można dostać odlewy gipsowe, elementy te mogą być niezmiernie dekoracyjne i dodać wnętrzu uroku, jeśli tylko przemalujemy je i wymyślimy jakby je tu wykorzystać. U mnie jedne są podpórkami do książek, a inne świecznikami, oraz półeczką pod ikonę. Można też czasem dostać formę do odlewów gipsowych i samemu spróbować pobawić się od podstaw, osobiście robiąc odlew. Serdecznie polecam takie gipsowe rzeczy, są wdzięczne w obróbce i wyglądają bardzo starodawnie i ciepło.
efekt spękań i decoupage
Uwielbiam efekt spękań, ale przyznam szczerze, że nie potrafię posługiwać się jednoskładnikowym, działa on szybko i musimy posługiwać się zdecydowanymi ruchami i nie powtarzać warstw bo to powoduje ściąganie warstwy. Natomiast praca z dwuskładnikowym jest fantastyczna, pozwala on nałożyć wypracowane równomierne warstwy, spękania pojawiają się po jakimś czasie, kiedy to lakier do spękań schnie (jego drugi składnik). Na zdjęciu skrzyneczka po herbacie, przerobiona u mnie na szkatułkę do przechowywania olejków eterycznych.
piątek, 10 lutego 2012
Taśma ozdobna
Anetko, dostałam dla Ciebie taśmę, może to nie idealne kolory jakie chciałaś, ale gdyby zabezpieczyć końce i wsadzić we wrzącą esencję... zresztą sama zadecydujesz, w poniedziałek Ci wyślę, bo w weekend i tak leżałoby na poczcie tylko adres mi podaj, chyba, że na ten z Twojej strony o agroturystyce. Muszę Wam powiedzieć, że w tym Piotrkowie, to mam taką jedną pasmanterię, gdzie jest dosłownie wszystko.
poniedziałek, 6 lutego 2012
podnóżek
Subskrybuj:
Posty (Atom)